Start » Giełda, futures

Krajowi maklerzy też zaliczają wpadki

7 Maj 2010 2 044 views komentarze: 28

Makler walczący z linijką o odblokowanie klawiatury, czeski błąd w zleceniu przekazanym na giełdę czy przemęczony pracownik, który myli spółkę w duzym zleceniu. Takie kwiatki zdarzają się nie tylko na Wall Street.

Andrzej Stec, spekulancik.pl

Czwartkowe wydarzenia na Wall Street na długo zostaną w pamięci inwestorów. Widok spadającego o 9 proc. Dow Jonesa czy o 13 proc. futures na indeks giełdy tokijskiej zdarza się raz na 10 lat. A wszystko przez dziwne zlecenia wygenerowane ponoć przez system informatyczny jednego z brokerów (władze Nasdaqa już zapowiedziały ich anulowanie). Przypadek? Osobiście nie wierzę w tak kosztowne „przypadki”, co wcale nie oznacza, że ich nie ma. Oto kilka dziwnych przypadków z krajowego podwórka.

 Pod koniec lat 90-tych pewien makler pracujący w dużym, krajowym biurze maklerskim sprzedawał w imieniu dużego klienta akcje mało płynnej spółki. Pech chciał, że pracował na klawiaturze pamiętającej hossę z lat 1993-94. Wysyłając zlecenie na giełdowy parkiet, nacisnął energicznym ruchem przycisk „enter”. Jakież musiało być jego zdziwienie, kiedy wciśnięty przycisk nie „odskoczył”, a komputer wciąż powielał złożoną dyspozycję sprzedaży. Makler z linijką w ręce walczył z klawiaturą parę sekund. W tym czasie na giełdzie powstało małe zamieszanie, a kurs spółki zaliczył głębinowe nurkowanie.

Tuż po hossie internetowej z 2000 roku, mała, ale kosztowna wpadka przydarzyła się maklerowi z innego krajowego biura maklerskiego. Handlował futuresami na WIG20. Pewnego razu przyjął od klienta zlecenie sprzedaży jednego kontraktu po 1410 pkt. Tego dnia atmosfera na giełdzie była nerwowa. Specjalista zrobił „czeski błąd”. Przekazał na parkiet dyspozycję sprzedaży 1410 kontraktów z limitem 1 pkt. W ciągu sekundy kurs kontraktów na giełdzie załamał się. Zatrzymał go dopiero system informatyczny GPW, który po spadku o 10 proc. zawiesił handel.

W 2005 roku, na spokojnej sesji warszawskim parkietem zatrzęsło. Ktoś złożył potężne zlecenie na akcje PKN Orlen. W jednej chwili kupił za ponad 7 mln zł ponad 150 tys. akcji, windując w ciągu sekundy kurs Orlenu o 8,5 proc. do historycznego rekordu. Po sesji okazało się, że zlecenie, które zatrzęsło całą giełdą, wysłał przemęczony pracownik DM BZ WBK. Miał przy tym pomylić spółkę, na którą wystawił zlecenie, i limit ceny, po której był gotów kupić akcje. Błąd kosztował biuro maklerskie kilkaset tysięcy złotych.

Jedną z najgłośniejszych i najbardziej bulwersujących spraw miała miejsce 4 lutego 2004 roku. I raczej nie miała nic wspólnego z wpadką, a – według ówczesnego szefa KPWIG – była zwykłym oszustwem i manipulacją. Przypomnijmy aferę określaną mianem „100 sekund”. 4 lutego pracownik DM PO BP złożył duże zlecenie sprzedaży na rynku futures na WIG20. Załamał kurs kontraktów, uruchamiając po drodze zlecenia innych inwestorów typu „stop loss”. Po chwili ta sama osoba złożyła przeciwstawne zlecenie zakupu, tym razem windując kurs kontraktów (później tłumaczył się tym, że chciał naprawić swój błąd). Wszystko to trwało 100 sekund. W tym czasie firma zarejestrowana w jednym z rajów podatkowych, której pełnomocnikiem był kolega pracownika DM PKO BP, zarobiła 2,6 mln zł.

Do tej pory nikogo nie ukarano. Pieniądze wielu drobnych inwestorów przepadły. DM PKO BP dał poszkodowanym inwestorom zniżkę na opłatę za prowadzenie rachunku (kilkadziesiąt złotych). Co ważne, ówczesny szef GPW ani myślał o anulowaniu feralnych zleceń, przewidując, że w najlepszym razie minął lata, aby sąd „kogokolwiek ukarał”.

12345 (3 głosów, średnia: 4,00 z 5)
Loading ... Loading ...

komentarze: 28 »

  • Santiago Diaz napisał:

    Panie Andrzeju
    Przepraszam, że nie odpowiedziałem w sprawie PZU, ale nie uczestniczyłem w tym obrządku. I możliwości/skala tutaj niewielka, a i okres był ku temu zbyt niebezpieczny.

  • Santiago Diaz napisał:

    Panie pablo
    Na razie nie nie dostrzegam przesłanek o zmianie trendu. Może błąd.
    Ta korekta była spodziewana, bo wynikała ona z korekty I/II. Ja chyba na stronie pan Andrzeja, ale też na PB, nie kryłem nią (głębokością) rozczarowania. Wówczas (wcześniej) miałem nadzieję, że przeceni ona dojrzałe rynki o ponad 10 proc., a wschodzące o ok.20 proc. Szczególnie wschodzące rozczarowały. Więc obecna musiała się zdarzyć i to w tym terminie. Fazy na rynku, ze sporą dozą prawdopodobieństwa, można przewidzieć, gorzej z zakresem.
    Przyznam, że stawiając na kwiecień, zakładałem płytszą na WS ( dla mnie korekta na WS zaczyna się powyżej 7 proc- na zakończenie sesji), a na tę prawdziwie głęboką, rzędu 10-15 proc., obstawiałem na lato. Korekta na niektórych rynkach zaczęła się już na początku kwietnia, inne w połowie. To tylko nieliczne (NY, Tokio, W-wa, czy Budapeszt) dołączyły pod koniec ubiegłego miesiąca. S&P500 spadł już o ponad 7 proc., a więc jest ona prawdziwa. Głębsze korekty są 2 fazowe lub 3 fazowe i trwają 3-6 tyg. to by wskazywało na większy zasięg niż do tej pory.
    Wyszedłem z rynku-tam gdzie mogłem- 2 tyg. temu i przyznam, że jeszcze nic nie przychodzi mi do głowy kiedy wrócić –tym bardziej, że GPW jakoś podejrzanie dzielna jest-, bo jeszcze WS zrobi numer i skończy na jednej tylko ostrej fazie i zakończy przecenę ( C/Z mają już poniżej 13 na S7P500). WS nadgania teraz inne rynki.
    Nie zgadzam się z wypowiedziami niektórych analityków (szczególnie z moim ulubiony z TV i PB, z którym się nie zgadzam od lat), że to druga odsłona kryzysu. Gospodarka USA idzie zgodnie z przewidywaniami. PKB za I Q 3,2 proc. ! odczyt), spada wydajność pracy, gospodarka tworzy w końcu miejsca pracy, a w IV poszły duże taxy. Nic się nie stało w świecie, co by zaskoczyło. BRIC ma się świetnie. No chyba, że czegoś nie dostrzegam.
    Może warto obserwować dolara, bo jego aprecjacja jest nie na rękę i USA i Chinom i Bovespę, bo to dobry barometr nastrojów wielkich od lat. Czyli po góralsku.

  • Andrzej (author) napisał:

    ja też jestem daleki od stwierdzenia, że zaczynamy jakąś nową bessę. Stopy niskie, wyniki spółek wracaja na scieżke wzrostu. Fakt – takich wzrostów po 500-1000 proc. w rok już nie będzie. Ale 100-200 proc.? Mysle ze znajdż sie takie perelki :) Choć myślę też, ze czeka nas kilkumiesięczna stabilizacja/falowanie indeksów o +/-10 proc.
    pzdr

  • Dawid napisał:

    Czy może Pan założyć konto na twitter i tam wrzucać linki do wpisów na swoim blogu? To by było bardzo wygodne jak sądzę dla wielu czytelników

  • dhariush napisał:

    Pomyłki się zdarzają i będą się zdarzać. Gorzej jak ne są to pomyłki.
    Co do bessy, to jesteśmy w niej od dawna. Ostatnio mieliśmy tylko jej korektę. Przewiduję ostrą jazdę z dół

  • Pablo napisał:

    witam ladna kontre mielismy dzisiaj dzieki Santiago za odpowiedz czyli wnioskuje ze spodziewasz sie poglebienia tej korekty.rynek jest bardzo nerwowy wiec moje zaangazowanie w akcje powinienem zredukowac dla swietego spokoju ale jak trafia sie fajne okazje to cos skubne.

  • pablo napisał:

    a co wy na to ciekawy tekst jednego goscia z forum o gpw:
    SiP, te wszystkie wskaźniki są naprawdę niewiele warte. Pomijam
    dyskusyjną jak zawsze metodologię ich obliczania. Załóżmy, że P/E
    naszych akcji byłoby na poziomie 50, to przy obecnych regulacjach i
    bardzo niewielkim freefloacie (to również dla zobrazowania istoty
    rzeczy załóżmy) OFE i ewentualnie popyt krajowych inwestorów na
    ryzykowne produkty dalej by ciągnął ten rynek na jeszcze wyższe
    poziomy tego wskaźnika (zakładamy milcząco, że we względnie krótkim
    czasie obserwacji zyski firm wiele by się nie zmieniły).

    Jak łatwo wywnioskować choćby z tej obserwacji dość istotnym
    wskaźnikiem jest freeflot giełdy oraz ruchy na kapitale
    poszczególnych grup inwestycyjnych, co zawsze podkreślam. W
    przypadku OFE w zasadzie wszystko proste jak grabie, czyli przy
    średnim przelewie 1,8 mld zł z ZUS na miesiąc i chęci utrzymania
    zangażowania w okolicach powiedzmy 30%, mamy stały popyt na poziomie
    ok. 500 mln co miesiąc. Zmienia się to przy mocnych ruchach na
    giedzie lub rentownościach obligacji, ale w zasadzie roboczo mamy
    taki wniosek. Jeśli freeflot nie jest powiększany przez nowe emisje,
    wówczas udział w nim takiego podmiotu jak OFE rośnie. Jeśli giełda
    jeszcze w tym momencie spada, to tym bardziej rośnie. Z taką
    sytuacją mieliśmy do czynienia w okresie od października 2008 do
    czerwca 2009, gdzie mieliśmy progresję: od 24,85% poprzez 26,40%;
    27,08%; 27,25%; 28,47%; 28,98%; 29,78%; 30,81% do 31,40% !!! Nagle w
    3 kwartały udział OFE wzrósł z ok. 1/4 do ok. 1/3 we freefloacie. Za
    te same pieniądze kupowało sie większe ilości akcji, stąd taka
    progresja. W lipcu ceny już nie były takie niskie, zagranica
    przestała sprzedawać, wręcz dość sporo jak na miesięczny interwał
    kupiła. Później MSP zobaczyło, że przy odrobinie nacisków jest w
    stanie tymi pieniędzmi upychać dziurę budżetową, w efekcie czego od
    wspomnianego czerwca 2009 aż do lutego 2010 poziom ten oscylował
    pomiędzy 31,29% a 32,45%. Dopiero na koniec marca wystrzelił na
    rekordową wartośc 33,39%.

    Dla mnie zdumiewający jest fakt, że w obliczu czekających nas
    naprawdę poważnych ofert na rynku IPO, OFE poza Bogdanką na którą
    wypakowały ok. 1,1 mld zł podobną kwotę wydały na zakupy na rynku
    wtórnym, przy w zasadzie biernej postawie inwestorów zagranicznych,
    którzy łykają każdą emisję naszych obligacji (myślę, że jednak te
    ok. 45 mld zł na krótko ma tu jednak znaczenie), akcje ich raczej
    nie interesują, wbrew szumnych zapowiedzi medialnych. W lutym z
    funduszy inw. z domieszką akcji inwestorzy wycofali więcej kasy niż
    wpłacili, więc z tej strony też na razie nie ma co liczyć na wielki
    popyt, przypuszczam, że podobnie jest z inwestorami indywidualnymi.
    Część z nich, która ma zyski coś tam sprzeda na zapłacenie podatku
    do 30 kwietnia. Masz więc symulacje które przedstawiłem powyżej. IMO
    im wyżej tym lepsza okazja na zajęcie średnioterminowej krótkiej
    pozycji.

    A teraz jeszcze załóżmy, że nagle pojawia się większy popyt, czy to
    z zagranicy, czy też ze strony naszych banksterów próbujących ludzi
    na tym poziomie zapakować w fundusze mieszane czy też akcyjne. Co
    się dzieje? Myślę, że możemy przyjąć, że mamy stan zapakowania OFE w
    akcje już po IPO PZU i Taurona. Wyciągają indeks W20 przy biernej
    postawie naszych OFE na 2800 pkt. OFE mają 37,5% średnio w
    portfelach. Jedne z nich już po drodze jednak musieć były sprzedawać
    akcje, bo bili w sufit 40%. Zakładamy, że z tego poziomu dalej Ci
    inwestorzy kupują i wyciągają rynek na 2900 pkt. Wedle symulacji OFE
    miałyby 38,3%. Mogę pójść o zakład, że dość mocno zaczęłyby
    sprzedawać, załóżmy, że tylko nadwyżkę w stosunku do poziomu 2800
    czy jak kto woli 37,5%. 0,8% aktywów OFE na tym poziomie, to będzie
    0,8% z kwoty przewyższającej 200 mld zł, czyli 1,6 mld zł podaży. Im
    wyżej, to ta kwota będzie rosnąć.

    Podobnie było na 3900 w 2008r. Banksterzy pakowali ludzi do
    funduszy, gdzie w miesiąc TFI musiały na rynku w samym szczycie
    uplasować ok. 3 mld zł gotówki. Skupowały wówczas od OFE powstające
    nadwyżki, a zaangażowanie OFE dalej stało na poziomie powyżej 37%.
    Aż rynek się kompletnie zatkał. Gdyby hossa na rynkach światowych
    potrwała jeszcze ze 3 miesiące dłużej, koncentracja byłaby tak duża,
    że kto wie, czy w lutym nie zaliczylibysmy faktycznie poziomów
    poniżej 1000 pkt. na W20. Pamiętam, jak na 3900 mówiłem (tu mnie
    wówczas jeszcze nie było), że rynek powinien zwalić się niebawem na
    2000 pkt, a w najczarniejszym scenariuszu na 1800 pkt. W życiu bym
    nie obstawił spadku intra poniżej poziomu 1250pkt. To było potworne
    przegięcie znów w drugą stronę. Wówczas na spadku zarobiłem ponad
    1000 pkt w jednym ciągu (z rolowaniem pozycji) a jak wiemy, można
    było wyciągnąć ponad 2500 pkt. Coś niesamowitego.

    Bardzo podobną sytuację z punktu widzenia zależności z OFE mamy w
    tej chwili. Różnicą jest koncentracja akcji w rękach TFI i
    zagranicy. Nie jest ona aż tak wielka jak w 2008. Nigdy nie wiemy,
    czy ktoś z Londynu nie będzie chciał zgrać naszego rynku na krótko,
    ale raczej po doświadczeniach poprzedniej bessy powinien sobie dać
    spokój. Spadek więc nie powinien być tak szalony, ale same OFE w
    wyścigu kto szybciej wypchnie towar gdy będzie toksyczny są w stanie
    mocno rynek obniżyć. Zapewne z udziałem kontraktowych spekulantów,
    którzy Ci co ten rynek kreują muszą też na tym zarobić nie mało.

    Sam więc widzisz, że przynajmniej w naszej konfiguracji te
    wskaźniki, które wszyscy analizują mają iluzoryczne znaczenie. One
    są dla dziennikarzy od siedmiu boleści co o rynku nie mają zielonego
    pojęcia a wypowiadają się jak eksperci na ten temat i dla zwykłych
    inwestorów, którzy na rynku idą zgodnie z jego kierunkiem. Na hossie
    są milionerami, a na bessie tracą te miliony, by znów czekać na
    następną hossę, a analiza wskaźników daje im ułudę profesjonalizmu.

  • Santiago Diaz napisał:

    @pablo
    Nie bardzo rozumiem, jak związek z tymi Twoimi- skądinąd logicznymi- wnioskami ma freefloat na GPW ( co ma on do zaangażowania OFE w akcje)?
    Oczywiście potencjalne zagrożenie ze strony OFE, podażą akcji na WIG20 jest duże. Przy zaangażowaniu ich powyżej 35 proc. akcji w aktywach zapala się im czerwona lampka i zdecydowanie więcej sprzedają niż kupują. Muszą.
    Nie bardzo jednak wyobrażam sobie, że na GPW wejdziemy w długotrwały trend spadkowy, jeśli na globalnych rynkach będziemy mieli do czynienie z hossą, a ta jest możliwa tylko i wyłącznie przy dobrych wskaźnikach gospodarczych. Oczywiście największych gospodarek, a nie Polski, bo te nie mają tu nic do rzeczy. O tyle te wskaźniki są ważne.
    Przy założeniu, że recovery będzie kontynuowane, a zagrożeń w najbliższej przyszłości nie było by widać, nastroje na rynkach będą dobre i trudno sobie wyobrazić, że GPW idzie pod prąd w dłuższym terminie.
    Jeśli wyceny naszych firm zaczną w takiej sytuacji odbiegać od standardów światowych, to pojawią się wielkie fundusze inwestycyjno/emerytalne ze świata, które bez problemu zaabsorbują podaż OFE.
    Pamiętasz, kto się pojawił w akcjonariacie np. PKN (Fidelity), KGHM, w latach 2005/06?
    Kilka miesięcy temu pisałem ( chyba u pana Andrzeja), że norweski GPFG zaczyna wykazywać aktywność. A po kilku tygodniach okazało się, że się pojawili w akcjonariacie PKN.
    Na razie w Warszawie harcuje przede wszystkim kapitał krótkoterminowy/spekulacyjny, a dla tego średnioterminowego jesteśmy peryferiami. Jeśli trend się utrzyma, to ta sytuacja ulegnie zmianie.
    Jest jeszcze problem TFI. Na razie ludzie pamiętają, że kokosy i wakacje na Karaibach zamieniły się w potężne straty, ale ludzie mają krótką pamięć, a żądza zysku siedzi w nas potężna. W latach 2003/04 też się jeszcze masowo nie rzucili. To było później.
    Z innej beczki.
    Nie macie Panowie wrażenia, że coś ta nasza GPW jakoś dziwnie dobrze wypada w ostatnim okresie na tle reszty, a przecież od dawna wyróżniała się strachliwością. Czy nie chodzi tu o debiut PZU, aby był przynajmniej w miarę udany? Co by nie dziwiło i było zrozumiałe, ze względu na obecną sytuację polityczną w Polsce. Może jakaś niewidzialna ręka ( BGK, PKO?) ma jutro wspomóc ten debiut ? Może spiskowa teoria.

  • Andrzej (author) napisał:

    Witam,
    Panie Waldemarze, ostatni akapit b. mi sie podoba i zgadzam sie z nim w 100 proc. malo tego. Mysle ze jutro wszyscy moga byc mile zaskoczeni wzrostem kursu (dla ostrożnosci dodam: intraday :)

  • Pablo napisał:

    @Santiago
    oczywiscie ze nie ma mowy ze to sie przerodzi w zmiane trendu ale wieksza korekta typuje 2000-1800 na w20 calkiem mozliwa w tym roku choc osobiscie poki co u mnie dalej przewaga w portfelu jest akcji ale reka na pulsie jest.

  • Santiago Diaz napisał:

    @Pablo
    Na tą większą korektę i ja mam nadzieję. Jak pisałem, liczyłem na nią w lato, ale ta obecna mnie trochę zaskakuje. Tzn. niby do piątku na WS wszystko przemawiało za tą dużą już teraz, ale to co się stało wczoraj, to niestandardowe zachowanie. Nie mam zdania czy to tylko imponujące odbicie w korekcie, czy jej definitywne zakończenie.
    Wolałbym to pierwsze, bo ilość gotówki zwiększyłem ponad 2 tyg. temu kilkukrotnie w aktywach, a tu takie poniedziałkowe zaskoczenie. W razie czego niby nic straconego, bo mniejsze spółki zachowują się znacznie słabiej- przynajmniej te, które mi pasują- ale zawsze przyjemnie jest wchodzi w pobliżu minimów na wigach. Nawet jak się nie gra na kontraktach. Te Twoje 2000 na W20 bardzo by mi pasowało, tylko, że ta kropka nad( i )ostatnio mi się wymyka i trochę mi przechodzi bokiem.

  • Pablo napisał:

    co do pzu to mam takie przeczucie ze bedzie to samo co z pge ja sie nie zapisalem bo mialem wazniejsze sprawy na glowie (remont mieszkania).coz ja bede kupowal pkn i lotos jezeli okaze sie ze bedzie okazja dobrac taniej zobaczymy. zacytuje jednego blogera :Rynek jest zwariowany. Sporo w tym spekulacji. Wielu użyło PLN do zabezpieczenia się przed utratą wartości aktywów, których nie dało się sprzedać w innych krajach naszego regionu.

    Sprzedano więc na krótko PLN i teraz zacznie się proces odwrotny – czyli odkup PLN i jednoczesna sprzedaż tych aktywów, które zoistały przeznaczone do sprzedania.

    A to oznacza że będziemy jeszcze długi mieć do czynienia ze sporą zmiennością.

    czyli warto kupowac na panikach ktore moga sie jeszcze pojawic i ewentualnie brac swoje ,i znowu czekac na tapniecie niby proste ale tylko w teorii.tez mam jeszcze pare sredniakow na oku takich jak idm czy pda brs lub nwr no coz jakas strategie trza obrac.

  • Pablo napisał:

    mam pewna spolke na celowniku branza zwiazana z farmacja ciekawe moze ktos zgadnie tak dla rozrywki.

  • Andrzej (author) napisał:

    Hmmmm farmacja? Czyzby chodziło o Bioton :) ???

  • Pablo napisał:

    chodzi mi o dystrybutora czyli nepentes ale poki co czekam na nizsze ceny na gpw w czwartek dosyc zredukowalem akcje a propo tej chciwosci o jakiej pisal santiago to patrzec np.japonia tam ludzie chyba specjalnie chciwi nie sa skoro indeksy ciagle zdolowane jak widac wcale nie musi gonic do gory.

  • Santiago Diaz napisał:

    @pablo
    To dzięki pani Watanabe Japonia może sobie pozwolić na sfinansowanie zadłużenia sektora publicznego na ok. 220% PKB i nikt nie bije na alarm z tego powodu. To pani Watanabe i japońskie korporacje lokują kapitały za granicą, kupują amerykańskie, czy polskie obligacje. Z powodu chciwości i praktycznie zerowych stóp, powodowanych permanentną deflacją szukają zysku za granicą. Japonia to bankier samych siebie i świata- w dużej mierze. To w Japonii, wielu się lewarowa i to z tego powodu jen się wzmacniał w kryzysie, bo wracał do domu. To nie jest chciwość, jeśli nawet pośrednio.
    Mówisz, o japońskich indeksach.
    Rodzimi ekonomiści, czy analitycy chętnie próbują przetranspolowac Nikkei z lat 1990-2010 na DJ, czy S&P500. Ale wybacz, jak czytałem pana Dębowskiego, czy innych z takim prostym porównaniem i snuciem wizji, to trochę mnie ponosiło.
    Bo zapomnieli dodać, że:
    1. Pomiędzy 84r., a 90r. indeks Nikkei wzrósł z ok. 7 tys. na ok. 38 tys.- wycena/kapitalizacja jest w jenach, a jednocześnie jen się gwałtownie wzmacniał do dolara.
    2. Że w 90 r. c/z firm japońskich wynosiło 70 ( to była bańka!!!).
    3. Że kapitalizacja giełdy w Tokio, licząc w dolarach, była wyższa niż Wall Street, przy 3-krotnie mniejszej gospodarce i przy fakcie, że w Tokio prawie w ogóle nie były notowane firmy zagraniczne, a więc nie zwiększały kapitalizacji.
    4. Że poziom dywidend w niemieckich firmach jest dokładnie 4 razy większy niż japońskich. Brak dywidend zmniejsza atrakcyjność akcji, szczególnie podczas bessy. Firmy japońskie zysk często tuchlą na kontach i razem z panią Watanabe, przy okazji, przyczyniają się do tego, że niektóre japońskie banki mają kapitały własne na poziomie zaledwie 3%.
    5. Że firma japońska, która kosztowała inwestora np. amerykańskiego 270 mld jenów w 84r, dawała w przeliczeniu 1 mld USD, a obecnie np. nadal kosztuje 270 mld jenów, ale już daje to 3 mld USD. Czyli np. wycena firm japońskich się nie zmieniana, a więc indeksy też, ale kapitalizacja w dolarach wzrosła radykalnie. Więc atrakcyjność z punktu obecnego inwestora zagranicznego zmalała.
    To nieporozumienie porównywać wartość samych indeksów, w oderwaniu od kursów walut, historycznego zachowania indeksów (baniek), czy sytuacji gospodarczej Japonii. A ta też ma swoje podłoże- przenoszenie produkcji poza granice kraju na niespotykaną skalę w historii gospodarek- z powodów nacisków protekcjonistycznych i wzrostu kosztów oraz niedostatku siły roboczej-, ujemnego przyrostu naturalnego, najstarszego społeczeństwa na świecie oraz całkowitego zamknięcia rynku pracy dla innych, że o tradycyjnej oszczędności Japończyków nie wspomnę.
    Jak dalej się potoczy nikt nie ma pewności, ale proste porównywanie Japonia/USA, czy Nikkei/S&P500 niekoniecznie ma sens.

  • Pablo napisał:

    @santiago

    fajnie to opisales ja tam super znawca tematu nie jestem .ostanio kolega kazal mi zwrocic uwage na pgnig spolke surowcowa ktora pewnie tez obserwujesz jak sadze bo lubisz firmy surowcowe.dziwi nas tak niski kurs czy przypadkiem nie ma tam duzego potencjalu wzrostowego na dluzszy termin co sadzisz o tym?jakie firmy surowcowe na naszej gieldzie maja wedlug Ciebie najwiekszy potencjal wzrostowy?jesli mozesz wyrazic sie w tym temacie .

  • Santiago Diaz napisał:

    @Pablo
    Od lata nie mam jednostkowej dobrej passy. Jakoś nie udaje się mi sprzedać po zbliżonej max cenie. Jak sprzedam, to często nadal rosną i mimo korekty moje niektóre byłe nadal mają się dobrze- ostatnio np. Lotos, Orlen, Makarony, czy Instal K.
    Buffett kiedyś powiedział- nie masz miliardów, to musisz mieć szczęście.
    To raczej Ty masz, chyba lepszą intuicję, a może passę. Więc podpowiedz.
    Ja ostatnio lekko się wnerwiałem, że przespałem odbicie i już nawet zacząłem się obawiać, że po korekcie. Mam nadzieję, że to druga fala i te 2000 pkt. się ziści. Irytuje mnie, że GPW tak dobrze się zachowuje od kilku tygodni.
    A PGNiG? No cóż, zaledwie 10 proc. powyżej minimów bessy. To ciekawe.
    PS. Żona kilka dni temu kazała mi kupić KGHM. Odpowiedziałem, że dolar i Chiny mogą zachwiać kursem, a i dywidendy dużej nie należy się spodziewać. Na szczęście, bo kobieta z reguły ma intuicję.

  • Pablo napisał:

    no coz wiadomo na gieldzie nie tylko doswiadczenie ale i szczescie jest potrzebne.ja bardziej podchodze technicznie troche mniej fundamentalnie wiec nigdy najtaniej nie kupuje co nie znaczy ze nie zarobie.wtedy to byla hossa polnord kupiony po 20zl po 40zl opylony ,odkupiony po 70zl po 290zl sprzedany pozniej lokata ,pozniej waluty,pozniej kghm i tu blad sprzedany za wczesnie -ogolnie ten rynek jest trudniejszy od poprzedniej hossy malo spolek robi historyczne szczyty a takie zazwyczaj najwiecej dawaly mi zarobic wiec teraz jakis oszalamiajacych zyskow nie osiagam .na nepentesa zrobili wezwanie wiec odpuszczam.moim cichym faworytem dlugoterm.jet kernel obserwuje lts pkn mci idm i stajnie bosa karkosika impex boryszew i hutmen.zadziwia mnie ten gosc pamietam ze kiedys dobrze obstawil szczyt hossy 2007 pozniej obstawil zmiany wiosna 2009 a teraz obstawia ze kazda wieksza korekte trza wykorzystac na zakup i tu faworyzuje lotos i pkn poniewaz sa po restrukturyzacji wedlug niego ten wzrostowy trend powinien sie przeciagnac w czasie .wiec podsumowujac gotowka powinna byc pod reka na takie okazje ale cierpliwosc jest wskazana zobaczymy po tej sesji jak to wyglada od strony technicznej.

  • Pablo napisał:

    ciekawe czy ten ruch to wlasnie jest juz ten na 2000-1800 wyglada ze tak co o tym sadzicie?acha tak na marginesie autor cos pisal o udanym debiucie pzu co moze dac sredniakom kopa naprzod poki co jedziemy na wstecznym .panie Andrzeju co pan na to?

  • Andrzej (author) napisał:

    Wg mnie debiut PZU byl b. udany. No ale powodz robi swoje :(
    i zapewne wystraszyla nie jednego zagranicznego akcjonariusza PZU.

    Za chwilę Tauron, wiec instytucje wciaz zbieraja pieniadze z rynku wtornego. Dopiero po nim (moze jesien), jesli Zachod pozwoli, licze na powrot wzrostow i poprawe zwlaszcza w segmencie mniejszych firm.
    Ja to traktuje jako powazną, głębszą korektę trendu wzrostowego. Niewykluczone, ze wlasnie zamienil nam sie w dluzsza stabilizację => czyli tzw. trend boczny
    W dluzszym okresie obawiam sie, że niskie stopy i przyspieszajacy wzrost gospodarczy na swiecie zwiekszy obawy o inflację. Swoją drogą to chyba byłby wybawiciel dla wielu zadluzonych po uszy krajow rozwiniętych (USA, WLK. Brytania)
    Co Panowie na to?

  • Santiago Diaz napisał:

    Mnie irytuje ostatnia siła GPW. Przecież, z uwzględnieniem historii my powinniśmy mieć jakieś 2100 p. na WIG20 już teraz. Od kiedy to spadamy mniej niż WS? Nawet nie było rzezi niewiniątek.
    Widać, że ktoś umiejętnie dystrybuuje akcje. Sposób wskazywałby na OFE. PO IV i po zakupie PZU musiały mieć blisko 35 % akcji w aktywach, to i muszą sprzedawać, a na horyzoncie Tauron. OFE mogą zmniejszyć zaangażowanie na dwa sposoby- fizycznie sprzedając akcje i poprzez spadek indeksów.
    Ale jest druga strona medalu. Zagraniczny kapitał spekulacyjny obstawiłby S i zrobiłby lawinę w tej sytuacji, a tak się nie dzieje. Czemu? Jedyne rozwiązanie jakie mi przychodzi, to to, że ten co odbiera, to poważniejszy kapitał zagraniczny, bo przecież nie nasze TFI, czy indywidualni. Jeśli zagraniczne inwestycyjne i emerytów zakładają kontynuację hossy, to WIG20 może już być dla nich atrakcyjny- GPW nie wzrosła tak jak wiele innych peryferyjnych, osłabienie złotego i ostatnie spadki.
    Przy założeniu, że to taki kapitał się pojawił i że nie będzie powrotu do bessy, to przyszłość nie musi być tak czarna. Oczywiście jeśli. Chyba, że tak jak pisze pan Andrzej, inny będą rośli, a my tzw. stabilizacji- jeśli nie będzie mocnej korekty na W20.
    Gorzej z WS. Mamy drugą i to dynamiczną falę spadkową. Ja zakładałem ostatnio, że S&P500 nie spadnie więcej niż 15 % i nie zejdzie wyraźnie poniżej 1050 p. ( na zakończenie sesji), ale doszła wściekłość za regulacje i zakazy. To nieco zwiększa niepewność. Zastanawiam się, czy będą kontynuować przecenę i zakończą ją na 2 falach, czy zrobią odbicie i później 3 falę, ubijającą dno. Na wszystko, według klasycznych silnych korekt mają jeszcze czas i pewną zakładkę punktową. Mam nadzieję, że rynki nie zrobią takiego numeru, jak 2 tyg. temu i nie wystrzelą nagle w kosmos.
    W każdym razie ja czekam i dałby najwyższy okolice 2000 p., ale jak kibicuję wzrostom, to idzie jak krew z nosa, a jak spadkom, to też. Niech to szla..

  • Santiago Diaz napisał:

    Coś mi się przypomniało. W trakcie Katriny rozmawiałem z żoną, że gdybyśmy inwestowali w USA, to należałoby kupować firmy budowlane z Luizjany, Teksasu i okolic oraz spółki handlujące materiałami budowlanymi. Później tylko przyglądaliśmy się jak pięknie one rosną na WS. Nie tylko my doszliśmy do takich wniosków. Ciekawe, czy w wyniku zniszczeń infrastruktury na południu, ten mechanizm też zadziała u nas? Przynajmniej w sektorze budowlanym.

  • Pablo napisał:

    zgadzam sie z ta inwetycja w firmy budowlane a chodzi mi glownie o instal Krakow bo tez uwazam ze firma ma duzy potencjal do wzrostow no ale wiadomo pod prad moze byc ciezko,poczekamy jak fala opadnie:)

  • Pablo napisał:

    cos mi sie sprawdza strategia kupuj lotos i pkn na spadkach jednak teraz skoncentruje sie na pkn oczywiscie kupowanie na spadkach skoro fundusz norweski nie bal sie zainwestowac pieniadze emerytow to ja biedny zuczek powinienem tez systematycznie dobierac na spadkach co o tym sadzicie?

  • Valentine napisał:

    @pabloTo dzięki pani Watanabe Japonia może sobie pozwolić na sfinansowanie zadłużenia sektora publicznego na ok. 220% PKB i nikt nie bije na alarm z tego powodu. To pani Watanabe i japońskie korporacje lokują kapitały za granicą, kupują amerykańskie, czy polskie obligacje. Z powodu chciwości i praktycznie zerowych stóp, powodowanych permanentną deflacją szukają zysku za granicą. Japonia to bankier samych siebie i świata- w dużej mierze. To w Japonii, wielu się lewarowa i to z tego powodu jen się wzmacniał w kryzysie, bo wracał do domu. To nie jest chciwość, jeśli nawet pośrednio.Mówisz, o japońskich indeksach.Rodzimi ekonomiści, czy analitycy chętnie próbują przetranspolowac Nikkei z lat 1990-2010 na DJ, czy S&P500. Ale wybacz, jak czytałem pana Dębowskiego, czy innych z takim prostym porównaniem i snuciem wizji, to trochę mnie ponosiło.Bo zapomnieli dodać, że:1. Pomiędzy 84r., a 90r. indeks Nikkei wzrósł z ok. 7 tys. na ok. 38 tys.- wycena/kapitalizacja jest w jenach, a jednocześnie jen się gwałtownie wzmacniał do dolara.2. Że w 90 r. c/z firm japońskich wynosiło 70 ( to była bańka!!!).3. Że kapitalizacja giełdy w Tokio, licząc w dolarach, była wyższa niż Wall Street, przy 3-krotnie mniejszej gospodarce i przy fakcie, że w Tokio prawie w ogóle nie były notowane firmy zagraniczne, a więc nie zwiększały kapitalizacji.4. Że poziom dywidend w niemieckich firmach jest dokładnie 4 razy większy niż japońskich. Brak dywidend zmniejsza atrakcyjność akcji, szczególnie podczas bessy. Firmy japońskie zysk często tuchlą na kontach i razem z panią Watanabe, przy okazji, przyczyniają się do tego, że niektóre japońskie banki mają kapitały własne na poziomie zaledwie 3%.5. Że firma japońska, która kosztowała inwestora np. amerykańskiego 270 mld jenów w 84r, dawała w przeliczeniu 1 mld USD, a obecnie np. nadal kosztuje 270 mld jenów, ale już daje to 3 mld USD. Czyli np. wycena firm japońskich się nie zmieniana, a więc indeksy też, ale kapitalizacja w dolarach wzrosła radykalnie. Więc atrakcyjność z punktu obecnego inwestora zagranicznego zmalała.To nieporozumienie porównywać wartość samych indeksów, w oderwaniu od kursów walut, historycznego zachowania indeksów (baniek), czy sytuacji gospodarczej Japonii. A ta też ma swoje podłoże- przenoszenie produkcji poza granice kraju na niespotykaną skalę w historii gospodarek- z powodów nacisków protekcjonistycznych i wzrostu kosztów oraz niedostatku siły roboczej-, ujemnego przyrostu naturalnego, najstarszego społeczeństwa na świecie oraz całkowitego zamknięcia rynku pracy dla innych, że o tradycyjnej oszczędności Japończyków nie wspomnę.Jak dalej się potoczy nikt nie ma pewności, ale proste porównywanie Japonia/USA, czy Nikkei/S&P500 niekoniecznie ma sens.
    +1

  • Pablo napisał:

    jutro debiut tauronu jak obstawiacie Panie Waldku i Andrzeju co dalej z nasza bananowa jakie scenariusze przewidujecie?

    pozdrawiam

  • Andrzej (author) napisał:

    wygląda to na dłuższą flautę, po prostu nie ma gotówki na rynku (tej prawdziwej). Tauron i PZU zrobił swoje, wypłukał rynek z płynności. Wydaje mi sie, ze jestesmy w takim odpowiedniku 2003-2004 roku – czyli przejsciem z fazy ożywienia do wzrostu, czyli jednym słowem czekamy na wyższe stopy i prawdziwa hossę: tj. spadek bezrobocia, wzrost wynagrodzeń, wyższą konspucję, inwestycji – pytanie, ile to potrwa. Myśle, że jesienią sygnał do wzrostów da USA :)
    pzdr

Dodaj komentarz!

Dodaj komentarz lub trackback ze swojej strony. Możesz także śledzić komentarze w kanale RSS.

Bądź miły. Dbaj o poprawność gramatyczną. Pisz na temat. Nie spamuj.

Możesz używać następujących poleceń:
<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Blog współpracuje z serwisem Gravatar. Aby wyświetlić swój avatar przy komentarzu, zarejestruj się na Gravatar.