Start » gospodarka

Wysoka inflacja uratuje świat przed bankructwem?

6 października 2009 12 614 views komentarze: 7

      Inflacji nie ma. Na razie. Globalny rynek obligacji i surowców już ją dostrzega. Niektórzy analitycy, zwłaszcza zza oceanu, mówią nawet o zbliżającej się … hiperinflacji.

     Jeśli tak, to zadłużona po uszy Ameryka, ale i inne rozwinięte kraje, po cichu pozbędą się kłopotu z ogromnym, narastającym długiem publicznym. A co z giełdą? Z surowcami? Z dolarem?

Andrzej Stec, spekulancik.pl

      „Amerykańska gospodarka wejdzie w fazę hiperinflacji porównywalną do tej, która trawi Zimbabwe”. To ostrzeżenie Marca Fabera – znanego za oceanem analityka, który w 1987 roku przewidział załamanie na giełdach, a w 2007 roku ostrzegał przed kryzysem. A może inflacja to tajna broń i właśnie o to chodzi rozwiniętym krajom?

Przepis jest prosty. Weźmy przykład Amerykanów (ale w podobnej sytuacji są inni, w tym Polska). Deficyt państwa ogromny. Poziom zadłużenia bije historyczne rekordy. Niektórzy eksperci mówią nawet o śmieciowych obligacjach czy dolarze. Bo jak wywiązać się z tak wysokich zobowiązań? Rozwiązań jest wiele. Jednym z nich jest … wysoka inflacja.

mala inflacja

Dzięki inflacji nominalnie dług państwa będzie taki sam lub nawet wzrośnie. W  ujęciu realnym jednak zadłużenie znacząco obniży się. Jak to możliwe? Na rynku przybędzie bowiem pieniędzy. Jeden dolar po inflacji będzie dużo mniej warty, niż przed inflacją. Przyjmijmy więc, że inflacja w latach 2011-2013 osiągnie poziom 5-7 proc. rocznie. Uwzględniając „kapitalizację” przez te trzy lata zadłużenie spadnie realnie aż o jedną piątą !!! A co, jeśli inflacja będzie dwucyfrowa? Problem zadłużenia rozwiąże się nijako sam.

deficyt

 Wysoka inflacja ratująca zadłużone kraje to nie nowość – tak było chociażby w czasie i po II wojnie światowej, czy w latach 70. w USA. To znane narzędzie, choć może podkopać wiarygodność dłużnika w oczach długoletnich wierzycieli. Ale po ostatnich wybrykach kryzysowych mało co zdziwi inwestorów. Najważniejsze to uniknąć strat, czyli odzyskać chociaż nominalnie zainwestowane pieniądze. Pytanie tylko czy można „sterować” inflacją? Z tym też nie powinno być problemu. Po części przyczynią się do tego rządowe plany ratunkowe, po części fala ożywienia w gospodarce. Zawsze może się zdarzyć „szok surowcowy”.

 Niestety, wbrew pozorom inflacja nie pomaga bezpośrednio giełdom. Zwłaszcza w krótkim, kilkuletnim okresie. Dopiero w dłuższej perspektywie indeksy nadrabiają zaległości. Według statystyk – amerykański Dow Jones, licząc od 1926 roku, rośnie rocznie ok. 4,5 proc. nominalnie i 1,2 proc. realnie. To niewiele.

Jeszcze gorzej bywa z rynkiem obligacji. Tutaj ceny w przeciwieństwie do inflacji szybko spadają, a rentowności idą w górę. Inwestorzy próbują bowiem wyprzedzić ruch banków centralnych, które walcząc z inflacją zostaną w końcu zmuszone podnosić stopy procentowe. Inflacja sprzyja za to rynkom surowcowym (przynajmniej w pierwszej fali wzrostowej) i rynkom nieruchomości. Czyżby dlatego złoto – jako tzw. safe haven – bije właśnie rekordy popularności?

 3419067050_d3fcccb9e4

Główne foto: (flickr.com) US Dollar Purchasing Power Credit@
hubpages.com/hub/US-Dollar-Purchasing-Power

12345 (3 głosów, średnia: 5,00 z 5)
Loading...Loading...